Michał i Szymon Jasieńcy

Marzec 24, 2011  //  Kategoria: Goście

Michał i Szymon Jasieńcy– dwaj bracia, włóczący się po świecie od 16-tego roku życia. Zaczęło się od indywidualnych wyjazdów w nieznane – samotnie do Australii. To otworzyło im oczy na świat i obce kultury, pokazało, że świat nie ogranicza się tylko do krajów sąsiednich. Potem były wyjazdy po Europie, Bliskim Wschodzie, 13 tys mil starym gratem po Stanach, czy lądem po krajach Azji. W ten sposób, z plecakiem na plecach, mapą w ręku i plandeką pod pachą (służącą jako namiot) przejechali przez blisko 40 państw. Wyznają zasadę, że najlepszy plan to żaden plan. Transport lotniczy zamienili na autostop, lokalne autobusy czy pociągi. Jak najdalej, jak najtaniej, z jak największymi wrażeniami… śpiąc, żywiąc się, przemieszczając z miejscową ludnością, żyjąc pośród nich. Mieszkali m.in. w Kuwejcie, Grecji, Australii. Starają się zawsze podróżować we dwóch. Doskonale wiedzą, że mogą na siebie liczyć, rozumieją się bez słów, są bezkompromisowi i jednogłośni, doskonale czują się we własnym towarzystwie. Podczas swych włóczęg starają się odkrywać nowe potrawy, a wyszukiwanie nowych i niekonwencjonalnych miejsc do spania, takich jak przystanki autobusowe, parki, opuszczone składy kolejowe, dachy domów czy cmentarze, są dla nich zawsze ambicjonalnym wyzwaniem. Pociągają ich szczególnie krainy górskie (Hindukusz, Karakorum czy Himalaje), ale także stepy czy syberyjskie równiny. W poprzednim życiu zdecydowanie byli Pakistańczykami. Interesują się kulturą islamu i religią muzułmańską. Kiedy siedzą w domu to podróżują, ale kiedy są w podróży, to czują się jak…w domu. Dlatego ich plecaki są zwarte i gotowe w każdym momencie, choćby na wyjazd PKSem do Ciechocinka! Mówi się, że podróże kształcą. To prawda- to co się widziało, czego doświadczyło, to zostaje w nas, i nikt nigdy nam niczego nie zabierze”

Wyprawa na Spitsbergen, Michał i Szymon Jasieńscy- „Dwa tygodnie w surowych arktycznych warunkach… w otoczeniu reniferów, fok i niedźwiedzi polarnych…Czterech zapaleńców podjęło próbę dojścia na nartach do Polskiej Stacji Polarnej Horsund nad Zatoką Białego Niedźwiedzia.Ok 320km przez zamarznięte fiordy, doliny, lodowce..Śpiąc w namiotach, ciągnąc dobytek w saniach, walcząc z mrozem..”

Komentarze zamknięte.