Szlakiem polskiej wyprawy do Afryki (1882-1885)

Marzec 26, 2014  //  Kategoria: Aktualności, Goście

Kamerun 2014

Wyprawa Kamerun 2014, zrealizowana w 130-stą rocznicę przybicia Łucji Małgorzaty do brzegów Kamerunu. Uczestnicy Maciej Klósak – kierownik wyprawy, Dariusz Skonieczko, kurator merytoryczny wyprawy, Agata Kosmalska i Julian Kernbach, który archiwizował materiały filmowe. Zamierzeniem naszym było odtworzenie trasy zapomnianych, choć wielkich polskich podróżników, przywróceniu ich pamięci, a także podniesienie naukowo – patriotycznego celu, jaki jej uczestnicy wypełnili, choć czas w latach zaborów Polski nie był przyjazny.

1_M 172 DSCF6375


Priorytetem ekspedycji było odszukanie wszystkich miejsc opisanych przez badaczy, zlokalizowanie jezior, katarakt, osad, miejsc zamieszkania, misji katolickiej, choć najmniejszych śladów pobytu Polaków w Kamerunie, w tak wzniosłym celu.
W trakcie 20 dni dotarliśmy do miejsc, które pozostawały zagadką przez ponad 130 lat, a także zebraliśmy informacje d przeprowadzenia dalszych badań naukowych

Zalążek polskiej kolonii w Kamerunie powstał w 1882r. za sprawą polskiego podróżnika Stefana Szolca – Rogozińskiego. W 1884 r. na polską osadę składała się wyspa Mondoleh w Zatoce Ambas, dzisiaj Zatoka Gwinejska i 30 ha ziemi w Victorii, becnie Limbe. Obawa przed zajęciem terenów przez Niemców, który wkroczyli do Kamerunu w 1884 r. z silną armią, była silna, że przekazał swoją bazę pod protektorat brytyjski.
Rogoziński urodził się 14 kwietnia 1861r., był patriotą, więc w wybrany rzez siebie sposób starał się walczyć o wolną Polskę. Jako 21 –letni mężczyzna rozpoczął przygotowania do pierwszej polskiej wyprawy do Afryki, który miał stanowić niezależny, wolny kawałek Polski dla uciśniętych Polaków pod zaborami. Rejony dzisiejszego Kamerunu pozostawały nieodkryte przez Europejczyków, stanowiły potencjał możliwości i dawały szansę na nowe, wolne życie. W myśl Rogozińskiego i jego towarzyszy wymagały dokładnych badań kartograficznych, etnograficznych i przyrodniczych, a także odkryć, które wniosłyby do historii świata znaczenie Polski i polskich podróżników. 13 grudnia 1882 (99 lat przed utworzeniem III Rzeczypospolitej) statek Łucja Małgorzata wypłynął z portu Hawr we Francji, na pokładzie oprócz francuskiej załogi płynęli polscy uczestnicy wyprawy: Stefan Szolc-Rogoziński, Klemens Tomczek (zmarł w Kamerunie mając 24 l.) i Leopold Janikowski – pogodne usposobienie skutecznej gospodarczości. Leopold Janikowski pracował dla Muzeum Etnograficznego w Warszawie, oddając jednocześnie swoje zbiory, przywiezione z wielu podróży do Afryki.
Przygotowania do wyprawy głównie polegały na pozyskaniu środków finansowych oraz zorganizowaniu rejsu wzdłuż zachodnich wybrzeży Afryki.
Piotr Savorgnan de Brazza z urodzenia rzymianin, z wyboru Francuz, który spędził 4 lata w Afryce był wzorem dla Rogozińskiego, to kroniki Brazzy dały młodemu Stefanowi entuzjazm do swojej podróżniczo-odkrywczej przygody. Obaj byli patriotami, dbali o interesy ojczyzny, byli młodzi, mieli podobne zainteresowania i energię.
W roku 1878 napisał do wydawanego Wędrowca, jako 17-letni człowiek: „Zamierzałem nakreślić mapę Afryki, która by objęła wszystkie dokonane w niej odkrycia. Kiedym przystępował do tej właśnie części, natrafiłem na zupełny brak wiadomości, a gdym się zwrócił do towarzystw geograficznych i archiwów, dowiedziałem się, że stron tych nikt jeszcze nie zwiedził, że drzemią one dotąd w dziewiczym śnie.”
Realizacja zarozumiałych marzeń wymaga energii i obsesyjnego skupienia nad tym jednym, wymaga też wytrwałości i planowanego działania. Pierwsze wystąpienie z ideą wyprawy nastąpiło w czerwcu 1881r. w Klubie Afrykańskim w Neapolu. Celem ekspedycji było „wyśledzenie i okrążenie rzeki Liby”. W Polsce informacja o projekcie ukazała się na łamach Wędrowca, jako artykuł poszukujący uczestników wyprawy, którzy jednocześnie mogliby sfinansować częściowo przedsięwzięcie.
Ojciec Rogozińskiego, fabrykant o zamierzeniu syna pisał tak: „Inne, większe i bogatsze narody mogą urządzać wyprawy geograficzne, bo 1. Posiadają środki, 2.(…) pozaspakajały najważniejsze potrzeby w kraju, 3. Wyciągają z podobnych przedsięwzięć nie tylko korzyści umysłowe, ale i materialne przez rozwinięcie stosunków handlowych. My zaś jesteśmy tak biedni, że największego z naszych bogaczów mister Bennet, który wysłał Stanleya, mógłby schować do kieszeni w kamizelce; mamy mnóstwo niezałatanych dziur w życiu społecznym, a kolonie zamorskie zakładać nam trudno(…). Jako jedna piętnastomilionowa cząstka plemienia polskiego nie będę miał o to żadnej pretensji, że nie nasz sztandar narodowy zatknięty będzie nad jeziorami afrykańskimi. Nie łudźmy się. Gdyby nawet pierwsza polska wyprawa do Afryki cel swój osiągnęła, tj. zbadała jeziora Liba, naukowa jej zdobycz skurczy się w najobszerniejszych dziełach geograficznych do kilku wierszy wzmianki, w której nie będzie jednego słowa o panu Szolc-Rogozińskim, ani o polskiej ekspedycji (…). Wielkiej pomyłki nie było, Niemcy skutecznie zacierali ślady polskich odkryć w Kamerunie. Propaganda niemiecka zrobiła wszystko, co możliwe, aby zaginęła wszelka pamięć o wyprawie Rogozińskiego. Robiono to tak dokładnie, skutkiem, czego sami Niemcy uwierzyli, iż wyprawy takiej w ogóle nie było. Kanclerz Bismarck 10 stycznia 1885, w parlamencie Rzeszy mówił „Polak Rogoziński już po przybyciu niemieckiego okrętu oddał część kraju pod protektorat angielski”, mimo tego niemieckie wydawnictwa starały się ten niewygodny dla siebie fakt pomijać milczeniem.
Na początku 1882 r. Rogoziński wystąpił w Warszawie publicznie z odczytem dotyczącym wyprawy, zwracając się jednocześnie do elit o jej dofinansowanie. W stolicy wrzało. Na łamach Wędrowca rozpoczęły się ostre debaty pomiędzy Aleksandrem Świętochowskim – przeciwnikiem ekspedycji,
a Bolesławem Prusem i Henrykiem Sienkiewiczem, w których trwał spór o zebranie odpowiedniego budżetu. Rogoziński nakreślił cel wyprawy jasno. „ Aby ucywilizowanemu światu wynaleźć nowe terytorium – pisał Prus – jadą po to, ażeby z czasem kilka milionów Europejczyków niemogących wyżywić się w domu – zamiast kraść, rozbijać lub zabijać siebie – znaleźli w tej odległej części świata nową ojczyznę, gdzie będą szczęśliwszymi niż dawniej. Jadą nareszcie po to i po to narażają się, ażeby dać Europie nowe kraje, skąd z czasem przypływać będą dziesiątki milionów korcy zboża, bydło, wełna, węgiel i mnóstwo innych bogactw.” Chociaż długo natrafiali na sprzeciwy, borykali się z problemami finansowymi, w końcu młody pisarz zakończył polemiki „Otóż w takim samym położeniu jesteśmy my wobec cywilizacji. Anglicy wynaleźli lokomotywy. Francuzi przędzalnie. Niemcy druk, inni telegraf, inni gaz oświetlający, inni kawę, herbatę, rozmaite rzemiosła, sztuki, a my – nic. Korzystamy tylko z cudzych dorobków, sami, niestety, nic nie dorzucając do ogólnego skarbca ludzkości. Toteż i ludzkość traktuje nas tak, jak gościa na składkowej majówce. Nie wypędza nas, ale też i nie dba o nas.”
W 1932 roku w wolnej Polsce, w 50-tą rocznicę ekspedycji Janikowski powiedział: „Kiedy w roku 1881 poznałem Rogozińskiego i kiedy roztoczył on przede mną swoje plany badań naukowych oraz jeden z głównych celów, z konieczności ukryty, a mianowicie wyszukanie odpowiedniego terenu dla kolonizacji polskiej, jako przyszłej ostoi dla tych, którym nie tylko materialnie, ale i duchowo, było za ciasno pod rządami trzech naszych zaborców – plan ten porwał mnie i oddałem mu się z całą duszą.”
Wiele problemów nawarstwiło się również we Francji, gdzie członkowie wyprawy czekali na zakończenie robót związanych z przygotowaniem statku. Wyruszyli 13 grudnia 1882 r. W czasie podróży najpierw statek cumował w Falmouth, w Anglii, dalej na Maderze, gdzie zostali goszczeni przez hrabiego Benedykta Tyszkiewicza. Rogoziński wraz z kolegami poznał całą wyspę, dokładnie ją opisał i zrobił szkice fizyczno-geograficzne. Kolejnym miejscem w trakcie podróży były Wyspy Kanaryjskie, poznał historię i tradycje pierwotnych mieszkańców – Guanchów, na wyspach Afortunady. Dalej przypłynęli do Teneryfy, portu Orotawy, gdzie byli gośćmi Szwajcara pana Wildpreta. Rogoziński dostał w prezencie od gospodarza upominki dla zbiorów ekspedycji, m.in. czaszkę Guancha. Z tego miejsca płynąc wzdłuż wybrzeży zachodniej Afryki. Po 74 dniach rejsu Łucją Małgorzatą, 25 lutego 1883 r. dotarli do stolicy Rzeczypospolitej Liberyjskiej – Monrovii. Po poznaniu kraju, jego historii, warunków naturalnych i tradycji, dopłynęli do Cape Palmas. W dniu 5 marca 1883 Łucja Małgorzata zacumowała w Assini, gdzie gościł ich król Amatifu. Po bardzo egzotycznych odwiedzinach i podróży w głębi kraju, skierowali się do Timbuktu, przybili do Złotego Brzegu (obecnie Wybrzeże Kości Słoniowej), Zatoki Gwinejskiej, przeprowadzając badanie Nigru, Mungo-Parku, Rene Caille i Lander. Wreszcie, by poznać zatokę zatrzymali się na wyspie Fernando Po (dzisiejsze Bioko ze stolicą Gwinei Równikowej Malabo), aż dotarli na wyspę Mondoleh, która statecznie stanowiła przez Kika kolejnych lat ich dom i bazę wypadową w głąb interioru.
Członkowie wyprawy weszli w głąb niebezpiecznego wówczas Kamerunu, poznali wiele plemion, rzeki, warunki przyrodnicze i topografię terenu wynikiem, czego było sporządzenie dokładnych map. Zarówno Rogoziński, jak i Janikowski przesłali do Polski setki eksponatów, równocześnie do muzeów w Krakowie i Warszawie. Wyprawa rozpoczęła działalność badawczą od Mondoleh. Pierwsze wyjście na kontynent, celem badań wkrzystali Rogoziński z Tomczekiem, natomiast Leopold Janikowski został na Mondoleh, jako znakomity organizator, budowniczy, pełnił rolę nadzoru nad zagospodarowaniem bazy całej wyprawy. Trudność polegała na samodzielnym zadaniu, przy wsparciu wyłącznie mieszkańców i niewielkich środków finansowych. Po śmierci Tomczeka 20 maja 1884 roku, Rogoziński i Jankowski wyruszyli do Gabonu nad rzekę Ramboue. Zatrzymując się w pierwszej misji katolickiej, prowadzonej przez księży francuskich w Doungilli. W trakcie ekspansji niemieckiej na Kamerun, polscy podróżnicy powrócili do Kamerunu, oddając swoje ziemie i znanych sobie 300 osad różnych kacyków pod protektorat brytyjski. 8 grudnia 1884 roku zdobyli najwyższy szczyt w Górach Kameruńskich – Mongo-ma-Lobach (4095 m. n.p.m.)
Wyprawa przyniosła znaczne korzyści naukowe. Rogoziński i Tomczek dotarli do nieznanych brzegów górnego Mungo i Jeziora Słoniowego, które nazwali Jeziorem Benedykta. Podróż po terenach nadbrzeżnych Kamerunu, Mongo-ma-Lobah i wyjazd do Gabonu przyczyniły się do rozszerzenia wiedzy o kontynencie afrykańskim. Wyprawa również znacznie rozszerzyła stan wiedzy o Górach Kameruńskich, zbadano klimat Zatoki Gwinejskiej, wyznaczono zasięg występowania roślin, głównie drzew kauczukowych, przeprowadzono badania etnograficzne, meteorologiczne oraz języków Afryki Równikowej. Wydarzenia wojenne i polityczne sparaliżowały dalsze plany naukowe uczestników wyprawy.

5.Kamerun Główne

2 Responses to “Szlakiem polskiej wyprawy do Afryki (1882-1885)”

  1. IV Bydgoski Festiwal "Podróżnicy" 2014 » Blog Archive » II dzień Festiwalu i ogłoszenie HALIKÓW! :

    […] Szlakiem polskiej wyprawy do Afryki (1882-1885)-Maciej Klósak, Agata Kosmalska  […]

  2. Krzysztof :

    Wielkie gratulacje! Udostępniam ten link wnukowi Leopolda Janikowskiego – Wojciechowi, który wraz z małżonką, Panią Adą, przebywa na wakacjach w domu Leopolda Janikowskiego w Zielonce. Zielono pozdrawiam CAŁĄ EKIPĘ ODKRYWCÓW!