Tomasz Jakimiuk- Jachtostopem i autostopem z Podlasia do Meksyku za garść złotówek

Kwiecień 14, 2017  //  Kategoria: Goście

Na koncie obronione dwie prace magisterskie. Finalnie w portfelu 250 zł i wielkie chęci odkrycia,czegoś nowego. Brak znajomości żeglowania nie pozwoliły pokrzyżować planów i załapać się na jacht płynący przez Ocean Atlantycki. Determinacja, kreatywność w połączeniu z autostopem dały niebywałą możliwość zobaczenia 4 wysp na Karaibach, 1 na Bahamach oraz eksploracji przy użyciu kciuka 7 000 km po meksykańskim lądzie. Spanie w namiocie, czy też u spotkanych ludzi pozwoliło mi odkryć Meksyk w zupełnie inny sposób, w stosunku do tego co o nim słyszałem i czytałem. 144 dniowa podróż, okazała się wyprawą w głąb siebie – Tomasz Jakimiuk, autor bloga www.jaktodaleko.pl (Facebook: @Jak To daleko).

OPIS SZCZEGÓŁOWY:

Kiedyś podróżowanie wydawało mi się czymś niedostępnym, tylko i wyłącznie zarezerwowanym dla zamożnie postawionych. Pochodzenie z niewielkiej miejscowości na Podlasiu, jak i niemajętnej rodziny tłamsiło we mnie iskrę odkrywania. Jednak do czasu. Przyszły studia, a tym samym nowi ludzie. To dzięki nim przez przypadek doświadczyłem autostopa. Otworzyło mi to oczy na tyle, że zwiedziłem kawał świata, mając plecak, namiot i chęci. Rezygnując z wygody, każdego dnia rozwijając kreatywność i umiejętność rozmawiania z ludźmi. Moje podróże stawały się coraz bardziej bogate w pozytywne doświadczenia. Kilka złotówek w kieszeni dawało potężnego kopa na tyle by iść wciąż do przodu, w każdej dziedzinie mojego życia. Tak też po obronie dwóch prac magisterskich na Wydziale Zarządzania Politechniki Białostockiej, sprawdziłem swój stan konta. Kupiłem buty, namiot, najtańszy bilet z Europy na Gran Canarię za 249 zł, gdyż zbliżał się już koniec sezonu żeglarskiego na Atlantyku. Tani bilet wiązał się z podjęciem szybkiej decyzji, gdyż wylot był za 48h. Po całym procesie przygotowawczym, który trwał niecałe 2 dni zaświeciło mi przed oczyma niecałe 250 zł, co nie wpłynęło w żaden sposób na kontynuację postawionego sobie celu. Ucieszyłem się, jak nigdy. Mówiąc: „Aż tyle! Człowieku za to można pół świata zobaczyć!”; uśmiech nie schodził mi z ust. Nie pytałem ludzi, czy pomysł ma jakikolwiek sens. Wiedziałem, że wszyscy mówili by jedno: „Oszalałeś! Nie jedź!”. W sumie nie powiedziałem nikomu, aby zminimalizować ilość argumentów przeciw.

Ruszyłem przed siebie, nie bacząc na nic. Bez planu, z milionem pomysłów. Dotarłem na Gran Canarię. W ciągu kolejnych kilku dni znalazłem jacht. Kto by pomyślał. Moja mina gdy chodziłem i rozmawiałem z Kapitanami: „Dzień dobry! Czy płynie Pan na Karaiby, może do Wenezueli, czy też Brazylii?”. Każde tego typu zdanie kończyło się niekontrolowanym śmiechem. Sam nie wierzyłem, że pytam o coś takiego; coś co do tej pory było w mojej głowie zaszufladkowane w kategorii: irracjonalne. Zerowe doświadczenie w żeglowaniu oraz wymiotowanie przez 6 dni nie przeszkodziły w zobaczeniu 4 wysp na Karaibach, 1 na Bahamach, następnie docierając do nieznanego mi wcześniej lądu, a mianowicie Meksyku. Objechałem prawie 7 000 km na meksykańskiej ziemi niczym worek pomarańczy przy użyciu autostopa. Kocham jeździć na pace, pomijam momenty w których przecinaliśmy wiatr z prędkością 100 km/h. Ta wolność i możliwość oglądania wszystkiego dookoła.

Człowiek który nie ma praktycznie nic, zdany jest na interakcję z ludźmi, nawet jeśli nie zna języka; tak jak było w moim przypadku. Niesamowita chęć odkrywania i poznawania sprawiły, że po tygodniu czułem się jak lokals. Rozmowy z ludźmi, czy to w górach, miastach, były przepełnione serdecznością, pomimo ubogiego słownictwa, jakie z godziny na godziny zaczynałem przyswajać. Często ręce stanowiły element kluczowy w komunikacji. Pomijając gesty, bardzo dużo rysowałem by wyrazić co czuję, bodź czego chcę się dowiedzieć. Jako człowiek ciekawy świata, a zarazem dociekliwy, pytałem o wszystko.

Przed wyjazdem wrzuciłem do plecaka harmonijkę zakupioną na allegro za równowartość 30 zł. Intuicja kolejny raz okazała się niezastąpiona. Ten mały niepozorny instrument, na którym nie potrafię do tej pory grać, stał się swoistym magnesem podczas ulicznych koncertów, w celu zgromadzenia kapitału na jedzenie. Ludzie podchodzili sami. Ciekawość która płonęła w ich oczach z minuty na minutę wzrastała. Granie na ulicy przeradzało się w prelekcję na temat Polski, naszej kultury, ludzi, jedzenia, tradycji. Jak się okazało praktycznie nie wiedzą, że kraj o dumnej nazwie Polska istnieje. W tłumie zawsze znajdowała się minimum jedna osoba mówiąca po angielsku, która tłumaczyła pozostałym co mówię. Stali z zaciekawieniem niekiedy po 2h.

 

Moim domem był namiot, który skrzętnie rozkładam i składałem każdego dnia. Powiedziano mi kiedyś, że mam ufną twarz i ciepłe oczy. Coś w tym jest, gdyż bardzo często zostawałem zapraszany na wspólne wycieczki rodzinne po mieście, obiady w gronie bliskich, czy noclegi, co dawało wielką wartość dodaną do moich doświadczeń. Niekiedy kawałek podłogi w bezpiecznym kącie, na betonowej podłodze dawał możliwość głębszego snu, a tym samym regeneracji sił. Fenomenalne doświadczenie, ukazujące prawdziwe oblicze tego kraju. Najciekawsze jest to, iż w swojej podróży polegałem tylko i wyłącznie na spotkanych ludziach i ich wiedzy na temat swojego kraju. Nie miałem mapy, przewodnika. Założyłem, iż przez 5 miesięcy mojej tułaczki z Podlasia do Meksyku, drogowskazami będą mieszkańcy odwiedzanego regionu. Los pchał mnie w miejsca, o których bym mógł jedynie śnić i marzyć. Niekiedy masa kilometrów przebytych pieszo, żar lejący się z nieba, czy też podejmowane ryzyko, nie przeszkodziły mi doświadczyć oszałamiających widoków, poznać inspirujących ludzi, czuć strach którego nigdy nie zapomnę.
Podróż stała się lekcją z której wyciągnąłem masę wiedzy o samym sobie. Teraz wiem, że mieć marzenia, to nie tylko puste słowa i idea sama w sobie. To zaczątek walki z samym sobą, na poczet pięknych doświadczeń, które sprawią iż będzie się silniejszym.

Marzenia kontra, zwykły Podlasian, który uwierzył w ludzi i ruszył w pogoń, za tym co na pozór niemożliwe – Tomasz Jakimiuk, autor bloga www.jaktodaleko.pl (Facebook: @Jak To daleko).

One Response to “Tomasz Jakimiuk- Jachtostopem i autostopem z Podlasia do Meksyku za garść złotówek”

  1. W Bydgoszczy rusza VII Festiwal „Podróżnicy” | Bydgoszcz - DzienDobry24.pl :

    […] Tomasz Jakimiuk– Jachtostopem i autostopem z Podlasia do Meksyku za garść złotówek (H) […]

Skomentuj